Kiedyś brakowało w domu wiertarki, drabiny albo większego klucza? Szło się do sąsiada. Przy większej robocie ktoś miał betoniarkę, ktoś przyczepkę, ktoś kosiarkę. Na wsi wspólnie używano także znacznie większych maszyn. Nie zawsze chodziło nawet o pieniądze. Dziś często pierwszym odruchem jest otwarcie sklepu internetowego.
Tyle że stwierdzenie „przestaliśmy pożyczać od sąsiadów” nie jest do końca prawdziwe.
CBOS bada relacje sąsiedzkie Polaków od 1995 roku. Wtedy 78% ankietowanych deklarowało, że ma sąsiadów, z którymi świadczy sobie drobne przysługi — na przykład coś pożycza, pilnuje domu czy pomaga przy dzieciach. W badaniu z 2024 roku było to 70%.
Spadek jest widoczny, ale trudno mówić o zniknięciu sąsiedzkiej pomocy. Ciekawsze jest coś innego: krąg osób, z którymi utrzymujemy takie relacje, zrobił się węższy. W 1995 roku 12% badanych deklarowało podobne relacje z większością swoich sąsiadów. W 2024 roku było to już tylko 4%.
Nie przestaliśmy więc sobie pomagać. Po prostu coraz rzadziej traktujemy całą okolicę jako naturalną sieć ludzi, od których można coś pożyczyć.
Własna wiertarka daje coś więcej niż wiertarkę
Dlaczego kupujemy urządzenie, które później przez większość czasu leży w garażu?
Bo własność kupuje nam również niezależność.
Jeśli mam swoją drabinę, nie muszę sprawdzać, kto ją ma. Nie muszę dzwonić. Nie muszę pytać, czy mogę ją odebrać w sobotę rano. Nie zastanawiam się, czy powinienem już ją oddać i czy sąsiad przypadkiem nie potrzebuje jej właśnie teraz.
Badania nad współdzieleniem rzeczy pokazują, że ta niezależność jest jedną z realnych barier dla modelu opartego na dostępie zamiast posiadania. Do tego dochodzą wysiłek związany z organizacją wypożyczenia, obawy o przebieg transakcji i zaufanie do drugiej osoby.
To tłumaczy pewien pozorny absurd.
Możemy wiedzieć, że glebogryzarki będziemy potrzebować raz w roku, wiertarki udarowej kilka razy, a odkurzacza piorącego może przez jeden weekend. Mimo to własny sprzęt wydaje się wygodniejszy, bo jest dostępny natychmiast i nikomu nie trzeba się z niego tłumaczyć.
Kupowanie stało się łatwiejsze niż proszenie
Jest jeszcze prostsza przyczyna: zmieniła się alternatywa.
Jeżeli potrzebujesz jakiejś rzeczy, możesz znaleźć ją w telefonie, zamówić i często mieć następnego dnia. Nie musisz nawet wiedzieć, który sąsiad posiada odpowiedni sprzęt.
Pożyczanie wymaga natomiast informacji.
Najpierw trzeba wiedzieć, że ktoś w okolicy ma wiertnicę, projektor, przyczepkę rowerową albo wertykulator. Potem trzeba dowiedzieć się, czy akurat go nie używa. Dopiero później można zapytać o pożyczenie.
Dawniej część tej informacji wynikała po prostu z życia bliżej siebie. Wiedziało się, kto ma warsztat, kto właśnie kupił przyczepkę i u kogo stoi betoniarka.
Dzisiaj możemy mieszkać dwie posesje dalej i nie mieć pojęcia, że rzecz, którą zamierzamy właśnie kupić, leży przez 360 dni w roku w garażu sąsiada.
Najtrudniejsze w pożyczaniu często nie jest znalezienie rzeczy
Wyobraź sobie prostą sytuację.
Potrzebujesz myjki ciśnieniowej na sobotę. Wiesz, że sąsiad ją ma.
I wtedy zaczyna się mała seria pytań:
- Czy wypada znowu prosić?
- A jeśli sam będzie jej potrzebował?
- Czy trzeba coś dać w zamian?
- Co jeśli ją uszkodzę?
- Czy powinienem ją wyczyścić przed oddaniem?
- Kiedy dokładnie mam ją zwrócić?
- Co zrobić, jeśli uszkodzenie było już wcześniej?
- Czy sąsiad nie pomyśli, że wykorzystuję jego uprzejmość?
Żadne z tych pytań nie jest wielkim problemem. Razem tworzą jednak wystarczające tarcie, żeby kliknięcie „kup teraz” stało się atrakcyjne.
W badaniach nad platformami P2P stale powtarzają się podobne bariery: sposób organizacji odbioru i zwrotu, stan przedmiotu, bezpieczeństwo, umiejętność obsługi sprzętu oraz brak jasności dotyczącej odpowiedzialności.
I właśnie tutaj widać różnicę między pożyczeniem od dobrego znajomego a wypożyczeniem rzeczy od kogoś z okolicy.
W pierwszym przypadku reguły zastępuje relacja.
W drugim reguły trzeba stworzyć.
Problemem jest zaufanie — ale nie tylko do człowieka
Gdy sąsiad mieszka obok od dwudziestu lat i znamy całą jego rodzinę, nie potrzebujemy systemu ocen.
Jeśli mamy wypożyczyć sprzęt osobie mieszkającej trzy ulice dalej, której wcześniej nie widzieliśmy, sytuacja wygląda inaczej.
Badania nad gospodarką współdzielenia pokazują, że zaufanie jest jednym z podstawowych warunków korzystania z usług między osobami prywatnymi. Nie chodzi przy tym wyłącznie o pytanie „czy ufam temu człowiekowi?”. Ważne staje się również: „czy ufam sposobowi, w jaki zorganizowana jest cała transakcja?”
Dlatego w internecie pojawiło się coś, czego dawniej nie potrzebowaliśmy w relacji sąsiedzkiej: profile użytkowników, potwierdzona tożsamość, oceny, historia transakcji, płatność przez platformę czy zapis ustaleń.
Technologia nie tworzy zaufania sama z siebie. Może jednak dostarczyć informacji, których wcześniej dostarczało wieloletnie mieszkanie obok siebie.
Co ciekawe, badanie norweskiej platformy sąsiedzkiej Nabohjelp wskazywało, że sama lokalność może dodatkowo wzmacniać zaufanie. Łatwiej wejść w relację z kimś, kto nie jest anonimową osobą z drugiego końca kraju, lecz mieszka w tej samej okolicy.
Nie wszystko warto pożyczać. Ale wiele rzeczy aż się o to prosi
Nikt nie będzie chodził do sąsiada codziennie po czajnik albo szczoteczkę do zębów. Są przedmioty, przy których własność po prostu jest najwygodniejsza.
Są jednak także rzeczy znajdujące się na drugim końcu skali:
- glebogryzarka używana przy pracach w ogrodzie,
- wertykulator potrzebny sezonowo,
- drabina potrzebna do jednej pracy,
- odkurzacz piorący używany przy większym sprzątaniu,
- myjka ciśnieniowa,
- projektor na imprezę,
- dodatkowe stoły i krzesła,
- boks dachowy na wyjazd,
- namiot,
- sprzęt fotograficzny,
- przyczepka,
- narzędzia potrzebne do konkretnego remontu.
To rzeczy, których wartość wynika z możliwości użycia ich wtedy, gdy są potrzebne, a nie z samego faktu posiadania.
Na Firu już dziś można znaleźć bardzo różne przedmioty tego typu — od drabiny, glebogryzarki i myjki ciśnieniowej po boks dachowy, agregat, sprzęt sportowy czy elektronikę. To dobra odpowiedź na potrzebę, która nie pojawia się codziennie, ale pojawia się regularnie i zwykle na krótko.
Czy płatne wypożyczenie to jeszcze pożyczanie po sąsiedzku?
Nie do końca.
Jeżeli znajomy z naprzeciwka daje Ci na godzinę wiertarkę, a Ty tydzień później pomagasz mu przenieść szafę, działa zwykła sąsiedzka wzajemność. Nie trzeba wszystkiego przeliczać na pieniądze.
Wypożyczenie za konkretną kwotę jest inną relacją. Ma jednak jedną ważną zaletę: usuwa niejasność dotyczącą wzajemnych zobowiązań.
Nie trzeba zastanawiać się, czy za trzydniowe korzystanie z czyjejś maszyny wypada kupić czekoladki, przywieźć piwo czy przez następne pół roku czuć się zobowiązanym do odwzajemnienia przysługi.
Badania pokazują zresztą, że pieniądze zmieniają charakter relacji — transakcja staje się bardziej rynkowa, a mniej wspólnotowa. Dlatego płatne wypożyczanie nie zastąpi zwykłej sąsiedzkiej życzliwości. Może za to umożliwić korzystanie z rzeczy należących do osób, których nie znamy na tyle dobrze, żeby po prostu zapukać do drzwi.
Sąsiad nie musi już mieszkać za płotem
I być może właśnie w tę stronę zmierza dawne pożyczanie.
Nie musimy odtwarzać świata, w którym wszyscy mieszkańcy ulicy znają się od dwudziestu lat. Możemy wykorzystać coś, czego wcześniej nie było: możliwość sprawdzenia, co mają ludzie w naszej okolicy, nawet jeśli osobiście ich nie znamy.
Platforma może uporządkować termin, płatność, kontakt i zwrot. Firu wykorzystuje do tego między innymi weryfikację użytkowników, płatności, opinie i ustalony proces odbioru oraz zwrotu. W praktyce to właśnie te elementy zamieniają zwykły gest sąsiedzkiej życzliwości w sprawny, powtarzalny model korzystania z lokalnych zasobów.
Nie jest to powrót do pożyczania „na słowo”.
To raczej nowa wersja tego samego pomysłu: nie każdy w okolicy musi mieć własną rzecz, żeby każdy mógł jej użyć wtedy, gdy jej potrzebuje.
I być może nie przestaliśmy pożyczać od sąsiadów dlatego, że taki pomysł przestał mieć sens.
Po prostu przez pewien czas kupowanie wszystkiego na własność stało się łatwiejsze niż znalezienie osoby, która już to ma.
Dziś po raz pierwszy można odwrócić tę zależność. Jeżeli chcesz sprawdzić, co możesz wypożyczyć w swojej okolicy, zobacz ofertę w wyszukiwarce lub dowiedz się, jak działa rezerwacja i zwrot.

